Awansować czy nie awansować – oto jest pytanie! Jeśli otrzymałeś propozycje awansu bez wyższego wynagrodzenia, a jednak chcesz z tego mieć wymierne korzyści, szczerze porozmawiaj ze swoim przełożonym. Przedstaw pracodawcy swój punkt widzenia i zapytaj o kwestie, które budzą Twoje wątpliwości. Bo nie przyjście na wesele nie oznacza, że ktoś nas nie lubi. Nie chce iść na wesele. Jeśli otrzymamy zaproszenie na wesele, to mamy prawo, aby nie przychodzić. To przywilej, a nie rozkaz. Nigdy nie napiszę, że odmawiając wyjdziemy z całości z twarzą. Nie jest to zależne od nas. Oto jest pytanie! - eduyou.pl. Iść czy nie iść na maturę…. Oto jest pytanie! Jeśli od jakiegoś czasu przygotowujesz się do matury po latach, a właśnie masz mały albo większy kryzys, to dedykuję Ci wpis opiekunki maturzysty po latach w Edu & You – Magdy Fojcik-Adamek. Do matury zostało już mniej niż sto dni. Telewizor czy dekoder, oto jest pytanie. W nocy z 14 na 15 grudnia w zachodniej części Polski MUX 3 zostanie przełączony na nowy standard, 18-19 grudnia nastąpi to w pozostałej części kraju. To ostatnia (opóźniona o ponad rok) faza zmiana standardu nawania cyfrowej telewizji naziemnej z DVB-T MPEG4 na DVB-T2 HEVC. 62K views, 93 likes, 2 loves, 177 comments, 35 shares, Facebook Watch Videos from Czarno na białym TVN24: Iść czy nie iść - oto jest pytanie, które zadaje sobie wielu z nas. Dotyczy cmentarzy i #zostańwdomu akcję, której ten hasztag jest tytułem aktywnie promuje na naszych łamach redaktor Witek Tosik. Rząd zaleca pozostawanie w domu, choć specjaliści mówią, że wyjście na spacer jest wskazane, ale nie w tłumie! W mediach prośba o autokwarantannę powtarzana jest od TVP przez TVN po TVLipiński. Muszę podkreślić, że o ile jesteście w stanie odizolować się od Pić albo nie pić? Oto jest pytanie Ostatnia aktualizacja: 29.06.2011 To oznacza, że jesteśmy odwodnieni w ok. 1 proc. Pytanie, czy powinniśmy pić, wtedy, gdy mamy na to ochotę, czy VAT naliczony związany jest natomiast z zakupami. Jest to wartość podatku, która zmniejsza kwotę podatku należnego (można ją odliczyć od zobowiązania do urzędu skarbowego). Przykład: Przedsiębiorca kupił usługę za 500 zł (plus 23% VAT) to za wszystko zapłaci 615 zł, z czego 115 zł będzie stanowił podatek VAT. I właśnie Quiz nie tylko dla mistrzów ortografii. Ch czy H? Łatwo można się pomylić! Maciej Brzeziński. 2023-11-23 8:43. Ch czy H? Oto jest pytanie. Sprawdźcie się w naszym quizie. Zaznaczamy Wybory 2023. Kandydaturę rektora Marcina Lorenca wspierają opolscy naukowcy. Decyzja Marcin Lorenca o kandydowaniu do Senatu była poprzedzona szerokimi konsultacjami w kręgach akademickich M7g25. „Rozprawa odbędzie się 22 marca 2018 roku, godz. sala 303 w tutejszym Sądzie” – dostajesz pismo z Sądu i nie wiesz, co dalej robić. Iść czy nie iść na rozprawę? Właściwie to nie chcesz w niej uczestniczyć, ale czy możesz po prostu zignorować tę informację? Albo akurat zachorowałeś i leżysz w łóżku z ciężką grypą, a nie chciałbyś, by sąd procedował bez Twojego udziału. Co teraz? Podstawową zasadą procesu karnego jest prawo oskarżonego do brania udziału w rozprawie. Co to oznacza? Oznacza to, że możesz brać udział w rozprawie, jeśli chcesz. Wyjątkiem są sytuacje, w których Twoja obecność zostanie uznana za obowiązkową. Jak rozróżnić te dwa przypadki? Otóż – jeśli Twoja obecność zostanie uznana za obowiązkową, to w piśmie, w którym otrzymasz informację o terminie, znajdzie się także zapis „obecność obowiązkowa”. Takie pismo nosi nazwę „wezwania”. W pozostałych przypadkach jest to „zawiadomienie”. Obecność oskarżonego jest obowiązkowa także na rozprawie, na której rozpoczyna się przewód sądowy (a więc prokurator przedstawia zarzuty – czyli odczytuje akt oskarżenia) oraz podczas przesłuchania oskarżonego (a zatem sąd będzie chciał usłyszeć od Ciebie, czy przyznajesz się do winy i czy chcesz złożyć wyjaśnienia, a jeśli tak, to jakie) – z tym, że dotyczy to tylko tych spraw, w których zarzucana jest Ci zbrodnia. Skoro już pojawiła się tutaj zbrodnia, to dwa słowa o tym, jak ją rozróżnić. Ze zbrodnią mamy do czynienia wówczas, gdy dolna granica wymiaru kary może wynosić co najmniej 3 lata pozbawienia wolności. A więc jeśli zarzuca Ci się np.: oszustwo z art. 286 § 1 – nie jest to zbrodnia, gdyż dolna granica wynosi tutaj 6 miesięcy pozbawienia wolności. Zbrodnią natomiast będzie np.: zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem (dolna granica to 5 lat pozbawienia wolności). Jeżeli Twoja obecność na rozprawie nie jest obowiązkowa, to możesz uczestniczyć w kolejnych terminach, ale nie musisz. Jednak jeżeli chcesz uczestniczyć w rozprawie, a przydarzy się Ci wypadek losowy, np.: wspomniana wyżej choroba – to by sąd nie procedował pod Twoją nieobecność, musisz złożyć stosowny wniosek. W przypadku, kiedy jesteś chory, wówczas do wniosku powinieneś załączyć zaświadczenie lekarskie pochodzące od lekarza sądowego. W przeciwnym razie sąd może nie uwzględnić wniosku i przeprowadzić zaplanowane czynności. Inaczej sprawa ma się w sytuacji, gdy Twoja obecność uznana była za obowiązkową. Każdą nieobecność powinieneś usprawiedliwić, gdyż jeśli sąd uzna Twoją obecność za niezbędną na konkretnym terminie rozprawy bądź przy konkretnych czynnościach – jeśli się nie stawisz i nie usprawiedliwisz niestawiennictwa, wówczas sąd zarządzi zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie. Fakt, że sąd uznał Twoją obecność za obowiązkową, nie oznacza, że będziesz musiał brać udział w każdej rozprawie. Jeśli po złożeniu wyjaśnień nie chciałbyś brać dalszego udziału w sprawie, możesz złożyć ustny wniosek do protokołu o zwolnienie Cię z dalszego udziału w sprawie. Z reguły sądy uwzględniają taki wniosek. Pamiętać jednak musisz, że nie o wszystkich terminach rozpraw będziesz zawiadamiany. Dlaczego tak się dzieje? Sąd, w zależności od tego, kiedy zostaje wyznaczony kolejny termin, albo rozprawę przerywa, albo ją odracza. Jeśli zaś zarządza się przerwę w rozprawie, wówczas sąd nie zawiadamia o nowym terminie, nawet jeżeli nie uczestniczyłeś w poprzednim. Informację o terminach rozpraw uzyskasz w sądzie. Obecny czy nie – w dużej części przypadków ta decyzja należy tylko do Ciebie. A jeśli nie chcesz lub nie możesz brać udziału, może warto zastanowić się nad obrońcą, który będzie czuwał nad Twoją sprawą? Coraz częściej i głośniej mówi się o potrzebie korzystania z porad psychologa. I bardzo dobrze!Rozmowy z psychoterapeutą to stały motyw w filmach i serialach, a do takiej formy wsparcia przyznaje się coraz więcej znanych i lubianych osób. Zastanawiasz się, czy potrzebujesz psychologa? Kiedy jest najlepszy moment, by wybrać się do specjalisty? Jak wygląda pierwsze spotkanie?Co robisz, kiedy coś cię boli? Wiadomo: szukasz od razu pomocy i przeglądasz kolejne strony w internecie, by znaleźć odpowiedniego lekarza specjalistę. Tymczasem kiedy pogarsza się nasze samopoczucie, sytuacja często wygląda często zwlekamy i bagatelizujemy objawy, takie jak np. uczucie lęku, problemy z koncentracją czy obniżony nastrój. Światowa Organizacja Zdrowia stawia sprawę jasno: człowiek zdrowy to taki, który jest zdrowy na ciele, umyśle i na płaszczyźnie społecznej. Dlaczego więc zaniedbujemy strefę psychiczną? Jedną z przyczyn jest poczucie wstydu i obawa przed etykietką „wariata”. A tymczasem wizyta u psychologa to pierwszy krok do walki o siebie. Dlatego nie możesz traktować takich konsultacji jako porażki. To wcale nie dowód na to, że nie potrafisz sobie poradzić. To krok w kierunku pełnego zdrowia!Kiedy jest ten właściwy moment, by wreszcie w wyszukiwarkę wpisać „psycholog w moim mieście”? Tu nie ma jednej, właściwej odpowiedzi, bo przecież każdy z nas jest inny i inaczej przeżywa swoje problemy. W największym skrócie możemy jednak mówić o sytuacji, w której nie jesteśmy już w stanie znieść emocji, jakich doświadczamy, czy też poradzić sobie z napotkanymi wyzwaniami np. w pracy czy w relacjach z innymi. Gdy więc zaczynasz mówić sobie: „nie radzę sobie”, albo „nie mogę tak już dłużej” – to jest ten moment. Wtedy warto szukać pomocy!Wydaje się, że wśród pacjentów zmagających się z chorobami przewlekłymi, np. nieswoiste choroby zapalne jelit (NChZJ), takich sytuacji może być jeszcze więcej, a często kluczowy jest moment diagnozy.– Gdybym miała zastanowić się, kiedy najbardziej potrzebowałam pomocy specjalisty, to przede wszystkim był to czas, gdy dowiedziałam się, że do końca życia będę walczyć z chorobą Leśniowskiego-Crohna – opowiada 28-letnia pacjentka, zmagająca się z NChZJ od 5 lat. – Cieszę się, że akurat w szpitalu był na oddziale psycholog, bo dzięki temu, mogłam jakoś uporządkować swoje myśli i podzielić się obawami, którymi na tym etapie nie chciałam obarczać się też, że powodem wizyty u specjalisty jest utrata bliskiej osoby, problemy w pracy, ataki lęku, niechęć do robienia czegokolwiek czy trudności w związku. Czasem metody, który wcześniej stosowałaś/-eś np. w radzeniu sobie ze stresem, już się nie sprawdzają i nie dają wytchnienia. Możesz też czuć, że bliscy, choć chcą dla ciebie jak najlepiej, nie są w stanie zapewnić ci takiego rodzaju wsparcia, jakiego teraz odkładaj tej wizyty na później, na kolejny poniedziałek czy początek następnego miesiąca. Nie lekceważ objawów, które mogą potem wrócić do ciebie ze zdwojoną siłą. Problemy mogą zacząć się nawarstwiać. Jeśli niepokoisz się swoim zdrowiem psychicznym, albo też, gdy osoby z twojego bliskiego otoczenia martwią się i doradzają ci konsultację u specjalisty – zdecydowanie warto rozważyć taką że z pomocy psychologa możesz skorzystać również za darmo, w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie obowiązuje tu rejonizacja, jeśli więc w jednej poradni zdrowia psychicznego kolejka oczekiwania na poradę jest długa, spróbuj w innym miejscu, a może okazać się, że możesz umówić się na spotkanie już w kolejnym tygodniu. Co więcej, obecnie, w czasie trwania epidemii, osoby dorosłe mogą zapisywać się na wizyty u psychologa bez skierowania, co znacznie przyspiesza cały czy psychiatra? A może psychoterapeuta?Zarówno jeden jak i drugi specjalista ma za zadanie zatroszczyć się o nasze zdrowie psychiczne. Podstawowa różnica to rodzaj pomocy, jaką mogą nam jest lekarzem, posiada wykształcenie medyczne i ukończył specjalizację oraz może wypisywać recepty, wystawiać zwolnienia lekarskie i skierowania do szpitala. W swojej pracy diagnozuje i leczy zaburzenia psychiczne. Co ważne, nie każdy psychiatra i nie każdy psycholog może prowadzić psychoterapię. Do tego niezbędne jest ukończenie specjalistycznej szkoły i uzyskanie niezbędnych certyfikatów. Z czym możesz zgłosić się do psychiatry? Zapukaj do niego przede wszystkim w przypadku, gdy twój nastrój jest długotrwale obniżony, gdy towarzyszą ci myśli samobójcze, odczuwasz znaczny lęk i strach, które nie pozwalają ci na co dzień funkcjonować. Psychiatra pomoże także, jeśli obserwujesz niepokojące zmiany w swoim zachowaniu, np. jeśli czujesz że jesteś prześladowany/-a, doznajesz halucynacji, znacznego pogorszenia koncentracji, zmagasz się z objawami psychosomatycznymi, jak kołatanie serca czy drżenie rąk lub walczysz z uzależnieniem od alkoholu czy substancji psychoaktywnych. To jednak tylko niektóre z sytuacji, które mogą wymagać konsultacji medycznej. Pamiętaj, że wizyta u psychiatry nie oznacza automatycznego skierowania na leczenie na oddziale w szpitalu psychiatrycznym. To ostateczność. Do szpitala trafia się zwykle, gdy pacjent lub pacjentka stanowią zagrożenie dla własnego lub czyjegoś w takim razie jest psycholog i czym się zajmuje? To osoba, która ukończyła studia magisterskie w zakresie psychologii, a zwykle także szereg dodatkowych kursów i szkoleń. Nie każdy psycholog jest jednak psychoterapeutą (tak, jak nie każdy psychoterapeuta jest psychologiem). Do psychologa możesz zgłosić się z takimi wyzwaniami jak chęć zmiany i podniesienia jakości życia, odzyskanie satysfakcji z życia, praca nad poczuciem własnej wartości. Lista jest dłuższa i obejmuje np. sytuację, gdy nie radzisz sobie z jakąś sytuacją życiową, jak np. śmierć bliskiej osoby, rozwód czy choroba. Psycholog pomoże, jeśli masz trudności w relacjach z innymi (można też skorzystać z terapii psychoseksuologicznej), a także, gdy nadużywasz alkoholu, leków lub substancji wizytaTo naturalne, że przed spotkaniem z psychologiem czujesz stres, bo to zupełnie nowa sytuacja w twoim życiu. Co więcej, nie każdemu z łatwością przychodzi mówienie o sobie, a tym bardziej o własnych problemach. Boimy się oceny, wyśmiania, tego, że ktoś nie potraktuje nas poważnie. Tymczasem zadaniem psychologa jest zapewnienie nam poczucia bezpieczeństwa oraz odpowiedniego komfortu. Co ważne, twoje sekrety są bezpieczne: psychologa obowiązuje przestrzeganie tajemnicy zawodowej, a gabinet specjalisty to miejsce, w którym swobodnie możesz dzielić się swoimi problemami. One nie wypłyną poza cztery ściany, w których właśnie się znajdujecie. Wyjątkiem są jedynie sytuacje, gdy dana osoba może stanowić zagrożenie dla zdrowia lub życia swojego lub innych osób. Tu psycholog zobowiązany jest powiadomić odpowiednie do spotkania z psychologiem można się jakoś przygotować? Pierwsza wizyta to przede wszystkim konsultacja psychologiczna. Zwykle najpierw obejmuje ona wywiad, podczas którego zbierane są podstawowe informacje takie jak twój wiek, stan cywilny, sytuacja rodzinna i mieszkaniowa czy aktywność zawodowa, a także kwestie związane z dotychczasowym leczeniem, w tym także ew. wizytami u psychologa i psychiatry. Zwykle na tym etapie specjalista będzie chciał dowiedzieć się więcej na temat twojej oceny jakości życia, satysfakcji z życia, relacji z innymi i poziomu odczuwanego stresu. Z pewnością możesz też spodziewać się innych pytań. Z jakim problemem przychodzisz? Co sprawia ci trudność w ostatnim czasie? Jak długo i jak intensywnie doświadczasz wspomnianych problemów? Jakie wydarzenia mogły wpłynąć na pojawienie się danych objawów? Jak one wpływają na twoje codzienne funkcjonowanie? Jak sobie z tym radzisz? Na podstawie zebranych danych często stawiana jest wstępna diagnoza, która pozwala dobrać metody wsparcia. Zastanów się też czego tak naprawdę oczekujesz od psychologa i co chcesz osiągnąć dzięki jego interwencjom. Nie obawiaj się też zadawania pytań i nie zapominaj, że specjalista daje ci pewne narzędzia, które możesz wykorzystać do pracy nad tym, by poradzić sobie z różnymi wyzwaniami. Już sam fakt, że szukasz pomocy i chcesz zawalczyć o siebie i swoje zdrowie psychicznej, jest dowodem twojej siły, a w żadnym stopniu nie słabości. Nie daj się! C-ANPROM/PL/ENTY/0278 Wspinanie to sport dość zróżnicowany, z wieloma dyscyplinami. Jest to również sport ekstremalny i jako tako możemy sobie zrobić krzywdę lub wręcz zginąć. Co gorsza, ryzyko się zwiększa im bardziej się wkręcimy we wspinanie, zwłaszcza w początkowym etapie. Niestety na dalszych etapach nie da się go wyeliminować i nadal będziemy kandydatami na sosnowy piórnik. Wracając do pytania z tytułu, czy w ogóle jest sens bawić się w kursy wspinaczkowe, skoro nigdy nie wyeliminujemy ryzyka w tym sporcie? Jest to jeden z cyklu artykułów na temat wyboru kursów wspinaczkowych. Jeśli jeszcze nie czytałeś, a jesteś zainteresowany, to polecam zapoznać się z tymi wpisami: Wybierać się na kurs wspinaczkowy, czy kształcić się samemu? Jaki kurs wspinaczkowy wybrać? Jakiego rodzaju wspinanie będzie na kursie skałkowym? Jakiego instruktora wspinaczki wybrać? Jakie mamy kursy wspinaczkowe zimą? Rozwój wspinaczkowy po kursie skałkowym Jak zacząć samodzielne wspinanie w Tatrach? 10 porad dla początkujących wspinaczy Jeśli będziesz miał problemy ze zrozumieniem niektórych sformułowań w tym artykule to szukaj pomocy tutaj: Słownik terminów outdoorowych Słownik slangu wspinaczkowego Nazywam się Damian Granowski i sam przez 12 lat mojego wspinania wielokrotnie się nad tym zastanawiałem. Wspinałem się latem i zimą. W skałach i górach. Uprawiam większość dyscyplin wspinaczkowych - wspinaczka na panelu, wspinaczka skałkowa, wspinaczka wielowyciągowa, drytooling, wspinaczka trad, taternictwo letnie/zimowe, wspinaczka lodowa, alpinizm. Zaczynałem jako samouk wspinaczkowy i zrobiłem kilka kursów wspinaczkowych (nie wszystkie). Zwróć uwagę, że aktualnie jestem Instruktorem Wspinaczki Skalnej PZA, czyli pracuję w branży bezpośrednio zainteresowanej tym abyś poszedł na kurs wspinaczkowy :-). Mimo tego postaram się napisać ten tekst (jakby nie było to małe “lokowanie produktu”) w miarę obiektywnie (chociaż jestem już zatruty “instruktorskim spojrzeniem na wspinanie”), biorąc pod uwagę moje doświadczenia z poprzednich lat. Przede wszystkim chciałbym Ci doradzić co warto zrobić, a czego się wystrzegać, aby twoje cztery litery pozostały całe i mógłbyś się cieszyć wieloletnim wspinaniem. Zaczynamy. Czy w ogóle warto robić kurs wspinaczkowy? Pytanie fundamentalne, jeśli weźmiemy pod uwagę naturę Polaków i “ciekawą” historię :-). Wraz z bogaceniem się społeczeństwa to się zmienia na plus. W skrócie jednak nie przepadamy za wszelkimi zakazami, nierzadko lubimy pokombinować aby było korzystnie finansowo. Do tego gdzieś tam z tyłu głowy, mamy ten element przygody. Dlatego też sporo osób odpuszcza (aktualnie coraz mniej) wszelakie kursy w myśl zasady, że z czasem nauczy się wystarczająco, a zaoszczędzona kasa pójdzie na sprzęt wspinaczkowy lub wyjazdy. Takie rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Postaram się je poniżej je wymienić, a Tobie pozostawiam decyzję. Pamiętaj też, że wspinanie to sport niebezpieczny i nawet jeśli wszystko zrobisz dobrze, według najlepszych wzorców, to i tak możesz się ubić. Jestem ostatnią osobą, która będzie odradzać Ci wspinanie. Każdy ma prawo robić to co chce (w granicach prawa i etyki) i to Ty wybierasz swój sposób życia. Pamiętaj tylko aby robić to z głową i świadomie. Plusy kursów wspinaczkowych Przez parę dni otrzymujemy solidną dawkę wiedzy, popartą wieloletnim doświadczeniem instruktora (jeśli takie ma). Po takim kursie otrzymujemy podstawową wiedzę, Ta wiedza jest usystematyzowana i podana w przystępnej formie. Zazwyczaj jest też najnowsza i na bieżąco weryfikowana, Czuwa nad nami osoba kompetentna i wyczulona na błędy, Instruktor wskaże/doradzi Wam, jak osiągnąć przyszłe cele wspinaczkowe. Oczywiście jak zapytacie go ;), W ogólnym rozrachunku niektóre kursy wychodzą bardzo tanio (np. kurs skałkowy, kurs lawinowy, Poznajemy osoby o podobnych zainteresowaniach i poziomie. Docelowo mogą zostać naszymi partnerami wspinaczkowymi, Zazwyczaj spędzamy dobrze czas. Jest intensywnie, ale - bardzo - satysfakcjonująco, Minusy kursów wspinaczkowych Dają nam podstawy, ale i tak musimy później we własnym zakresie dokształcać się, Możemy trafić na słabego instruktora, niekoniecznie pod względem kompetencji (ale zdarzają się tacy) lecz pod kątem charakteru (który może nam nie odpowiadać) lub spojrzenia na szkolenie, Możemy nie dograć się charakterem/formą/dyspozycją z innymi uczestnikami szkolenia, co może powodować napięcia, Kurs nie zwalnia nas z myślenia. Nadal odpowiadamy za naszych partnerów. Jeśli spowodujemy ich wypadek to późniejsze sobie pozbieranie się psychiczne może być trudne, Pomimo “najlepszego” instruktora nadal grozi nam niebezpieczeństwo wypadku, Trochę kosztują i wymagają od nas dyspozycji czasowej (np. wzięcia urlopu), Plusy samokształcenia się Duża satysfakcja z osiągniętego celu i poczucie “przygody”, Prawdziwe “partnerstwo wspinaczkowe” i nowe znajomości, Zaoszczędzoną kasę możemy przeznaczyć na sprzęt wspinaczkowy, Minusy samokształcenia zdecydowanie większe ryzyko. Może być problem z weryfikacją naszych błędów, Masz znajomych, którzy są profesjonalistami we wspinaniu i nauczaniu z niego? Do tego poświęcą kilkadziesiąt godzin na nauczanie Ciebie? Nie sądze… W praktyce ktoś coś tam nas nauczy i jakoś orzemy ten nasz skrawek wspinaczkowego życia, Jeśli popełnisz błąd i zostaniesz kaleką/trupem to w sumie nic wielkiego. Po co się wspinałeś ;)?. Gorzej jak sam spowodujesz wypadek i ktoś zginie/zostanie kaleką z twojego powodu. Jak sobie z tym poradzisz? Problem z dotarciem do rzetelnej wiedzy. W internecie, na forach, w książkach (sic!) wiedza może być błędna, a my nie mamy wiedzy, aby to zweryfikować. Chyba tyle plusów i minusów. Decyzja należy do Ciebie. Z mojej strony podaję poniżej linki, które mogą być pomocne: Damian Granowski Jaki kurs wspinaczkowy wybrać - latem? Jakie mamy możliwe kursy wspinaczkowe zimą? Jak wybrać instruktora wspinaczki? Zbiór poradników wspinaczkowych na Porady dla początkujących wspinaczy Jak zacząć samodzielne wspinanie w Tatrach? Wakacje to czas rekrutacji na różne uczelnie. Na ulicach mojego miasta można dostrzec młodych absolwentów szkół średnich biegających z papierowymi teczkami, załatwiających sobie miejsce na studiach. Obok uczelni państwowych, takich jak uniwersytet czy politechnika są także studia płatne tzw. prywatne. Jak mieć pewność? W tym samym czasie odbywa się również rekrutacja do szkoły ducha, którą jest seminarium. Jest to wyjątkowa i specyficzna uczelnia. Każdy, kto chce podjąć w niej studia, nie tylko musi mieć umeblowaną głowę, ale i serce, a co najważniejsze – odczuwać głęboką potrzebę spotkania z Bogiem i służenia Mu. Chodzi oczywiście o powołanie. Tu jednak może pojawić się pewien problem, a zarazem pytanie: Jak mieć pewność, że się ma powołanie? Na to pytanie, nurtujące wielu ludzi (szczególnie młodych) nie można odpowiedzieć jednym zdaniem i z łatwością. W dzisiejszym świecie, który daje tak wiele propozycji na przyszłość – tak niepewnych, ale atrakcyjnych – trudno jest usłyszeć ciche wołanie Jezusa, ukryte w sercu człowieka: Pójdź za Mną… To wezwanie do odwagi przed nieznanym, walki z samym sobą i nieustannej zmiany siebie. W tych dniach spotkałem się ze znajomym, który był w seminarium, ale po przeszło roku formacji wystąpił i przeniósł się na studia świeckie – na bardzo dobry i prestiżowy kierunek. Jednak w rozmowie powiedział, że chciałby wrócić do seminarium, ale... jest „ale”. Dobry kierunek studiów, malująca się w pięknych kolorach przyszłość, wspaniałe koleżanki, znajomi, koledzy. Zostawić to wszystko i wrócić za mury kościelnej uczelni? Czy to jest to, czego szukam? – powiedział. Myślę, że wątpliwości mojego znajomego są znakami zapytania wielu młodych ludzi stojących przed wyborem drogi życiowej, drogi powołania. Co zrobić? Którą drogę wybrać? W Ewangelii św. Łukasz zanotował słowa Pana Jezusa odnoszące się do naśladowania Go: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9,23-25). Kto chce zachować życie swoje (ułoży plan, będzie ściśle według niego postępował i nawet osiągnie swoje założone wcześniej cele; miał powołanie ale wybrał życie świeckie, po ludzku spełniony – może być nieszczęśliwy i wówczas), życie swoje straci. Kto jednak po ludzku straci swe życie ze względu na Jezusa (wybierze drogę powołania, bo czuje Boże wezwanie, ma opory wewnętrzne, boi się, czy wytrwa, lęka się niepewnej przyszłości, ale pomimo to wybiera drogę powołania), życie swe zachowa! Trudna ta Boża mowa... Może ktoś powiedzieć: łatwo takie rzeczy mówić, napisać, ale trudniej wykonać to w swoim życiu. Tak, to prawda, ale jeśli po ludzku nie „zaryzykuje się” życia dla Jezusa i nie wybierze drogi powołania, kiedy się takie odkrywa w swoim życiu, to może się okazać, że całe życie będzie się nieszczęśliwym. Pójście za Jezusem nie jest łatwe (szczególnie dziś), ale nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo! Jednak za tę decyzję, za podjęty trud, Pan Jezus nigdy nie pozostaje dłużny. On zawsze daje nagrodę, często taką, której byśmy się nie spodziewali. Co więc robić, gdy z dwu stron doznaję nalegania, i co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć? Odpowiedź jest prosta: spotkać się na modlitwie z Jezusem i pytać, czego ode mnie oczekuje, a jeśli w sercu swoim i pragnieniach poczuję, że kocham Go bardziej aniżeli inni – trzeba z radością odpowiedzieć na Jego wołanie i iść za Nim... Bez oglądania się na boki ani za siebie.