Środowisko „influencerów” – internetowych celebrytów oddziałuje w ogromnym stopniu na młode pokolenie Polaków. Wśród idoli nastolatków wybuchła tymczasem afera pedofilska, w którą zamieszani są najbardziej popularni z nich. Po ujawnieniu skandalu sprawą zdecydowała się zająć prokuratura.Wydałem polecenie prokuratorowi regionalnemu w Warszawie, aby w tej sprawie były Pieniądze za Ordery dla kościoła św. Katarzyny - RMF24.pl - Poniedziałkowy pożar kościoła św. Katarzyny w Gdańsku to wielka strata dla całej polskiej kultury. Straty materialne, choć Niewygodne Fakty Polska. 2,861 likes. zbiór niewygodnych materiałów których nie zobaczycie w polskich mediach Jestem z tej książki zadowolony :) W końcu historyczna pozycja polskiego autora, o której mogę powiedzieć, że jest dobra, ciekawie napisana i faktycznie przedstawia słabo znane i nieznane fakty z okresu II WŚ. W książce E. Guza znajdziemy przede wszystkim niewygodne fakty, dla Polaków i aliantów, a także kilka ciekawostek. Drzwi rzymskich kościołów zostały zamknięte przed ekipą filmową. Przedstawiciel wikariatu zdradził, że w podobnych sytuacjach władze Kościoła w pierwszej kolejności zapoznają się ze scenariuszem, ale w przypadku „Kodu da Vinci” wystarczyło nazwisko Dana Browna na pierwszej stronie, by z miejsca odrzucić prośbę filmowców. Zając: To cios dla Kościoła - RMF24.pl - To wydarzenie jest ciosem dla Kościoła – tak sprawę abpa Wielgusa komentuje Marek Zając, publicysta „Tygodnika Powszechnego”. Kara dla Lemańskiego. "To służy budowaniu Kościoła" - RMF24.pl - "Jest nadzieja i kolejna szansa, która stoi przed ks. Wojciechem Lemańskim: musi zastosować się do kary, czyli nie może w Niewygodne fakty dla USA Przemówienie Putina. 3 Polub Udostępnij Przetłumacz. Więcej. Zgłoś; Pobierz; Umieszczony; Portale społecznościowe GLOBALNA INFRASTRUKTURA CYFROWA JUŻ DZIAŁA – AUSTRALIA EKSPERYMENTEM DLA CBDC, ZAKAZ GOTÓWKI I PASZPORT CYFROWY; Kategorie. AGENDA 2030 (208) Alternatywna historia świata (176) Bez kategorii (10) Czarna Szlachta (15) extra-terrestrial (180) Filmoteka świadomych (33) Mistyczny 11/09/2001 (34) Muzyka świadomych (11) Niewygodnie informacje O trudnych sprawach Kościoła polskiego. mar 6 2021. Rozmyślania w blogu. Wywiad dla TV Wirtualna Polska – prowadzenie Agnieszka Kopacz Niewygodne fakty w z137CN. Czy w mediach katolickich powinno się mówić i pisać o złu ludzi Kościoła? Czy takie pisanie jest obowiązkiem katolickich publicystów? A może nagłaśniając sprawy trudne, przyczyniają się oni do osłabiania jego autorytetu i wchodzą do chóru jego wrogów? Jak odróżnić dobrą krytykę od wrogości? Głoszenie Chrystusa Zmartwychwstałego – a tym samym głoszenie wiary chrześcijańskiej – napotyka dziś na dwie przeszkody. Pierwszą jest, ogarniający coraz większą liczbę ludzi, klimat bezreligijności lub nawet antyreligijności. A bez wspólnego założenia istnienia rzeczywistości nadprzyrodzonej (lub choćby jej możliwości) nawet najlepsze argumenty prochrześcijańskie trafiają w próżnię. Druga przeszkoda jest bardziej prozaiczna. Stanowi ją po prostu postępująca nieufność wobec głosicieli. Powodem tej nieufności jest przede wszystkim zło ludzi Kościoła – zarówno zło realne, jak i zło pochodzące z medialnych uogólnień. W tym tekście skupię się na drugiej przeszkodzie. Fakt zła w Kościele i jego związek z poziomem nieufności skłania do pytań. Czy w mediach katolickich powinno się mówić i pisać o złu ludzi Kościoła? Czy takie pisanie jest obowiązkiem katolickich publicystów? A może nagłaśniając sprawy trudne, przyczyniają się oni do osłabiania jego autorytetu i wchodzą do chóru jego wrogów? Osoby zalecające powściągliwość w pisaniu o kościelnych skandalach zwracają uwagę na mechanizmy psychologiczne stosowane w mediach. Najważniejszym z nich jest mechanizm fałszywej generalizacji. Otóż gdy chce się wyrobić w odbiorcach nieufność lub niechęć do jakiejś grupy lub instytucji, wielokrotnie wskazuje się na nadużycia jej nielicznej części. To wystarcza do tego, by medialni odbiorcy przenieśli dezaprobatę z niektórych na wszystkich i by całą grupę lub instytucję traktowali jako podejrzaną. Czy więc pisząc o kościelnym złu, nie sprzyjamy antykościelnym środowiskom, które używają tego typu mechanizmów? Moim zdaniem pisanie prawdy nie musi prowadzić do (świadomego lub nie) uczestnictwa w manipulacji. Przeciwnie. Pisanie prawdy tym różni się od manipulacji, że chodzi w nim o całościowe, a nie wybiórcze pokazanie faktów. Faktem jest kościelne zło, ale faktem jest też większe kościelne dobro. Trzeba je przedstawiać w rzeczywistych proporcjach. Po tych proporcjach rozpoznajemy, czy dany ośrodek medialny podaje rzetelne informacje, czy raczej uprawia ideologiczną propagandę. Siła i wiarygodność pierwotnego Kościoła opierały się na tym, że Kościół nie wstydził się prawdy. Uważny czytelnik Ewangelii zauważy, że pierwotny Kościół zapisał w niej fakty dla siebie niewygodne. Jeden z Dwunastu był zdrajcą, drugi – zaprzańcem, a dwóch innych (synowie Zebedeusza) wyglądało na zwykłych karierowiczów. Do tego można dodać na przykład niechlubny pierwotny zawód Mateusza oraz wielokrotne wypowiedzi Pana, który zarzucał apostołom nierozumność. Dlaczego te fakty zapisano w Ewangelii? Dlatego że stanowiły istotny kontekst jej przesłania. Przesłania, które mówi: zbawiają nie ludzie, lecz Chrystus – Chrystus rozpoczyna proces ich przemiany, ale proces ten jest trudny i nieraz długi, a nawet odrzucany. Informacje o występkach apostołów są częścią, choć nie całością, Ewangelii: bez nich nie byłaby ona autentyczna, a ograniczona do nich nie byłaby tym, czym jest, czyli nie byłaby Dobrą Nowiną. Sądzę, że pisania o kościelnym złu powinniśmy się uczyć od Ewangelistów. Oni pokazują, że mówienie pełnej, w tym trudnej, prawdy o Kościele może być jego szansą. Faktem jest, że kościelne zło boli, a nawet że może być wykorzystywane do medialnej manipulacji. Faktem jest jednak też to, że wobec wielości i wszechobecności zła w świecie, szacunek budzą ci, którzy umieją się do niego przyznać oraz ci, którzy podejmują wysiłki, by mu zapobiegać. Kościół jest dziś chyba jedyną instytucją w naszym kraju, która rozpoczęła wewnętrzny proces eliminacji i profilaktyki (znanego z różnych środowisk) zła pedofilii. Jeśli proces ten zostanie konsekwentnie i roztropnie przeprowadzony do końca, polski Kościół zyska, a nie straci, zaufanie społeczne. Ludzie po prostu zobaczą, komu rzeczywiście zależy na prawdzie i dobru – a komu nie. „Świat pogrąża się w złu – to skarga tak stara jak historia” – pisał Immanuel Kant. Prawda o obecności zła w świecie to nie tylko teoria filozofów i nie tylko fragment naszego doświadczenia. To także część nauki Kościoła, który wzywa wszystkich swych (bez wyjątku!) członków do codziennego nawracania i głosi im Boże przebaczenie. Każde zło wymaga zadośćuczynienia, choć nie każde zło wymaga upublicznienia. Żyjemy jednak w czasach, w których niemal wszystko staje się publiczne. Co więcej, istnieją rodzaje zła, których w żaden sposób nie wolno przemilczeć. Dlatego musimy się uczyć konsekwentnego i roztropnego (odpowiadającego rzeczywistym proporcjom) mówienia o złu w warunkach, w których przyszło nam żyć. To jest część naszego chrześcijańskiego świadectwa o „Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana”. Mimo upływu czasu, Kościół Katolicki pozostał tam, gdzie stał kilkadziesiąt lub nawet kilkaset lat temu, doskonale uodporniwszy się na realia XXI za jego kształt odpowiadać będą pamiętający czasy św. Piotra biskupi nic się nie zmieni, a my będziemy zastanawiali się, co też sprawiło, że to właśnie nad tymi 10 rzeczami hierarchowie "pochylili się z troską" i uznali za stosowne ich... zakazać. #1. Czytanie książek Od chwili masowego palenia niewygodnych książek minęło już sporo czasu i gdyby dzisiaj któryś z księży spróbował podpalić trochę literatury, spotkałby się z szybką reakcją w postaci karzącej pięści sprawiedliwości czy to od miłośników czytania, czy ekologów (w końcu zamiast palić, lepiej oddać do skupu makulatury). Ale za bardzo odchodzę od tematu... Dzisiejszy Kościół wciąż nie lubi niektórych pozycji - głównie tych o cudach, cudotwórcach, magii. Słowem - konkurencji wobec jedynej słusznej powieści science-fiction, Biblii. Od kościelnych krytykantów dostało się sprawnie napisanemu "Harry'emu Potterowi" i iście grafomańskiemu "Zmierzchowi", podobnie zresztą jak "Kodowi da Vinci", którego autor, fakt faktem, sam sobie trochę na bęcki zasłużył.#2. Oglądanie filmów Jak wyżej - i nie chodzi bynajmniej o fantazyjne, by nie powiedzieć perwersyjne, niszowe filmy pornograficzne, tak popularne na watykańskich komputerach. Wśród popularniejszych filmów na czarnej liście Kościoła Katolickiego znalazł się "Avatar". Księża uznali najwyraźniej, że opowieść o niebieskich ludzikach jest wcale nie mniej wiarygodna od ich własnej, przez co stanowi dla niej zagrożenie. Oprócz "Avatara" poklasku KK nie zyskały "Dogma" i "Ostatnie kuszenie Chrystusa" - oba za zbyt swobodne interpretowanie zastrzeżonej znakiem towarowym historii. #3. Teorie naukowe Zaczęło się dawno temu (w trawie), a Kopernik - tak w ogóle - był kobietą. To pierwsza rzecz. Druga - przez długie lata Kościół nie raczył był uznawać teorii heliocentrycznej, uznając, że to jednak ziemia, a przede wszystkim Rzym znajdują się w centrum wszechświata. Cóż, niektórym po dziś dzień wydaje się, że wszystko obraca się wokół nich samych. KK nie lubi się też z teorią wielkiego wybuchu, podobnie jak z ewolucjonizmem, na którego temat ma zresztą wiele do powiedzenia. Encyklika Humani generis odnośnie tego ostatniego:"Nie zakazuje więc kościelny Nauczycielski Urząd, by teoria ewolucjonizmu [...] stała się przedmiotem dociekań i dyskusji uczonych obydwu obozów [...]. Te dyskusje jednak powinny być tak prowadzone, żeby racje obydwu stron, tak zwolenników jak przeciwników ewolucjonizmu roztrząsane były i oceniane poważnie [...] a nadto, żeby obie strony gotowe były poddać się sądowi Kościoła [...]". Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie...#4. Seks Co bardzo zastanawiające, niezwykle dużo do powiedzenia na temat seksu mają właśnie katoliccy księża, ślubujący podobnież życie w celibacie ("w celi, bracie"?). Sprzeciwiają się więc edukacji seksualnej w szkołach (czyżby wyedukowani ministranci mieli... a zresztą, szkoda gadać), podobnie jak antykoncepcji innej niż naturalna, seksowi pozamałżeńskiemu, aborcji nawet w przypadku ciąży będącej konsekwencją gwałtu, zapłodnieniu in-vitro i jeden Bóg(!) wie, czemu jeszcze. Na dodatek żyjący w swoim własnym towarzystwie księża-kawalerowie czują się niepodważalnie upoważnieni do prowadzenia kursów przedmałżeńskich...#5. Halloween 31 października całe Stany Zjednoczone rozbłyskają pomarańczowym światłem dobiegającym z wnętrza wydrążonych dyń - jest Halloween. Zwyczaj ten rozpłynął się po całym świecie jak rozlana ropa po Zatoce Meksykańskiej, po czym trafił również do Polski - nie tylko do Sejmu, gdzie regularnie świeci oczami 460 wydrążonych dyń... - i spotkał się z natychmiastową krytyką Kościoła. Z ambon w różnych parafiach rozległy się gromkie "atak na Kościół", "pogaństwo", "herezja", "do broni!". I jakoś żadnemu z wypowiadających się publicznie duchownych nie przyszło do głowy, że dzieciom przebierającym się na Halloween wcale nie przyświeca idea propagowania pogaństwa. Im nie przyświeca żadna idea. Za wyjątkiem dobrej zabawy - kolejnej rzeczy nielubianej przez KK.#6. Joga Niektórzy uważają jogę za niegroźne rozciąganie mięśni przed śniadaniem (zwłaszcza w mroźny jesienny poranek, kiedy normalni ludzie właśnie po raz czwarty przestawiają budzik w pozycję "jeszcze 15 minut"), dla Kościoła to jednak poważne zagrożenie. Bo joga wywodzi się z hinduizmu, a to już ujma dla oligopolu KK, kontakt z szatanem, magia i w ogóle cymbałki.#7. Sztuki walki Pacyfistyczne podejście Kościoła Katolickiego? Jeszcze czego - wystarczy przypomnieć sobie jakże pacyfistyczne krucjaty. Zatem na pewno nie z powodu umiłowania pokoju KK nie podobają się sztuki walki. Problem polega na tym samym, co w przypadku jogi - pochodzenie. Religie hinduistyczne i - ogólnie mówiąc - filozofie wschodu to zło i jako takie powinno być tępione. Na dodatek ktoś kiedyś widział (o, wielka siło zasadnej argumentacji!), jak mistrz sztuk walki powala przeciwnika nawet go nie dotykając, co na pewno jest sprawką szatana. Cóż - niektórzy księża też potrafią powalić. Choć oni zdecydowanie preferują formę dotykową.#8. Bioenergoterapia Swoisty lęk biskupów i biskupich egzorcystów przed nieznanymi siłami jest poniekąd zrozumiały. Przynajmniej dopóty, dopóki nie zagłębić się w naturę cudownych uzdrowień, rozmnożeń pokarmów i przemiany wody w wina. Przedstawiciele KK skupili się jednak na bioenergoterapii, sugerując, że różnica pomiędzy siłami naturalnymi i siłami ponadnaturalnymi zbyt łatwo się rozmywa, a jeśli prowadzi do faktycznego uzdrowienia, to... mówi się trudno. W końcu - jak pyta jeden z księży w miesięczniku "Egzorcysta" - "czy chrześcijanin może i czy powinien za wszelką cenę szukać uzdrowienia z choroby?" Nie no, w sumie to po co...#9. "Tylko" 76 rzeczy w Biblii Czego by o niej nie mówić, Biblia to interesująca lektura, którą - niezależnie od stosunku do religii - warto przeczytać. Aczkolwiek z jednym wyjątkiem - wyjątkiem bliskiej początkowi Księgi Kapłańskiej, której lektura najpierw przywodzi na myśl uwielbiane przez podstarzałe polonistki pytanie "co autor miał na myśli?", a potem skłania do przyznania racji Dodzie wypowiadającej się o "inspiracjach" Ewangelistów. By nie być gołosłownym, co ciekawsze zakazy: zakaz sprzedawania Izraelitów jako niewolników (ale osoby innych narodowości - bez problemu), zakaz golenia brody, zakaz dotykania przedmiotów dotkniętych przez kobietę podczas okresu, zakaz zapominania o soli, zakaz spania z cudzym niewolnikiem... Długo by wymieniać - zakazów jest 76 i wszystkie warte lektury.#10. Muzyka Nergal palący Biblię? Niezależnie od tego, czy to wyraz artystyczny, czy też obraza uczuć religijnych, wojna, którą KK wytoczył Darskiemu, jest mocno przesadzona, a ciągłe procesy sądowe - skrupulatnie odnotowywane w mediach - tylko przysparzają popularności samemu zainteresowanemu. Biskupi znienawidzili i Negrala, i ks. Bonieckiego, który "ośmielił się" bronić muzyka. Biskupi oprotestowali też koncert Madonny, uznając nawet jej pseudonim artystyczny za bluźnierczy - mimo że artystka tak właśnie ma na jedno z imion. W tym kontekście chyba nie ma potrzeby opowiadać, jakie reakcje wśród przedstawicieli Kościoła wywołują koncerty takich muzyków jak np. Marylin Manson...A w ogóle to...;-)Źródła: 1, 2, 3 Niedziela, 24 lipca (09:23) Papież Franciszek wyruszył rano w sześciodniową podróż do Kanady. Jej głównym celem są spotkania z rdzennymi mieszkańcami. Trasa 37. zagranicznej pielgrzymki Franciszka to ponad 19 tysięcy kilometrów. Franciszek będzie drugim papieżem odwiedzającym Kanadę. Trzy razy był tam św. Jan Paweł II - ostatnio dokładnie 20 lat temu. Dyrektor biura prasowego Watykanu Matteo Bruni powiedział dziennikarzom przed podróżą, że jej znaczenie i wymowę oddaje przemówienie, jakie papież wygłosił 1 kwietnia podczas spotkania z przybyłymi do Rzymu delegacjami rdzennej ludności Kanady. Chodzi o pojednanie w związku ze skandalem wokół działających w Kanadzie przez dekady przymusowych szkół z internatami dla rdzennej ludności. Prowadzone one były w imieniu rządu przez Kościoły chrześcijańskie, w tym w 60 proc. przez Kościół katolicki. Franciszek słuchając wspomnień tych, którzy trafili do tzw. szkół rezydencjalnych i doświadczyli różnych nadużyć powiedział: "Odczuwam smutek i wstyd z powodu udziału katolików w tym, co was raniło; zwłaszcza odpowiedzialnych za edukację. To, co robili, było sprzeczne z Ewangelią Jezusa Chrystusa".Za godne ubolewania postępowanie tych członków Kościoła katolickiego proszę Boga o przebaczenie i chcę wam powiedzieć z całego serca: Jest mi bardzo przykro - podkreślił. Przyłączam się do moich braci, biskupów kanadyjskich, prosząc was o wybaczenie. Treści wiary nie można przekazywać w sposób sprzeczny z samą wiarą - dodał. Papież zaznaczył: "Wyrządzono wielką krzywdę waszej tożsamości i waszej kulturze, wiele rodzin zostało rozdzielonych, a wiele dzieci padło ofiarą prób narzucenia jednolitości opartej na przekonaniu, że postęp dokonuje się poprzez kolonizację ideologiczną".Słuchając waszych głosów, byłem w stanie wniknąć w historie o cierpieniach, trudnościach, dyskryminacji i nadużyciach, których niektórzy z was doświadczyli, zwłaszcza w szkołach rezydencjalnych, i głęboko się nimi zasmucić - wyznał krew w żyłach jest myśl o wysiłkach, by zaszczepić poczucie niższości, pozbawić ludzi tożsamości kulturowej, odciąć ich korzenie. Wszystko to sprawiło, że bardzo mocno odczuwam oburzenie - oświadczył. Na tydzień przed podróżą papież nazwał ją "pielgrzymką pokutną". Pierwszym jej etapem będzie Edmonton - stolica prowincji Alberta. Papież przyleci do Edmonton przed południem czasu miejscowego, czyli po godz. 19 w Polsce. Na lotnisku powita go premier Kanady Justin Trudeau. Po ceremonii udadzą się na krótkie spotkanie. Następnie Franciszek pojedzie do seminarium św. Józefa, gdzie odpocznie po ponad 10-godzinnym locie i gdzie będzie nocował. Na ten dzień nie przewidziano żadnych wydarzeń z jego udziałem. W poniedziałek papież pojedzie do położonego w odległości około 100 kilometrów miejsca o nazwie Maskwacis, co oznacza "wzgórza niedźwiedzia". Spotka się tam z przedstawicielami wspólnot Metysów i Inuitów. Odwiedzi też ich cmentarz. Po powrocie do Edmonton Franciszek uda się do katolickiego kościoła Świętego Serca, który był pierwszą parafią Metysów i Inuitów. Obecnie uczęszcza do niego wielu imigrantów i uchodźców z całego świata. We wtorek rano miejscowego czasu w uroczystość świętych Joachima i Anny, rodziców Matki Bożej, papież odprawi mszę na Commonwealth Stadium dla około 60 tysięcy osób. Po południu Franciszek weźmie udział w pielgrzymce nad jezioro Świętej Anny (Lac Ste. Anne). Miejsce to jest celem pielgrzymek katolików od końca XIX wieku. Papież będzie tam przewodniczył Liturgii Słowa i wygłosi homilię. W środę Franciszek poleci do Quebecu, jednego z najstarszych miast Ameryki Północnej. Tam w historycznej Cytadeli - rezydencji gubernatora generalnego Kanady spotka się z pełniącą tę funkcję reprezentanta królowej Elżbiety II Mary Simon i z premierem Trudeau oraz z innymi przedstawicielami władz i reprezentantami rdzennej ludności. Do wszystkich wygłosi przemówienie. W czwartek papież odprawi mszę w narodowym sanktuarium w Sainte-Anne-de-Beaupre nad Rzeką Świętego Wawrzyńca, a w katedrze Notre-Dame w Quebecu będzie przewodniczył nieszporom z udziałem duchowieństwa. Na piątek zapowiedziano kolejne spotkanie papieża z delegacją rdzennej ludności Quebecu. Następnie Franciszek poleci do miasta Iqaluit na terytorium Nunavut, na południe od koła podbiegunowego. Nazwa miasta w języku eskimoskim - inuktitut oznacza "miejsce wielu ryb". Większość jego mieszkańców stanowią Inuici. Biskupem tych terenów jest urodzony w Istebnej Anthony Wiesław Krótki, ordynariusz diecezji Churchill-Hudson Bay. Papież odwiedzi szkołę podstawową i spotka się z byłymi uczniami placówek rezydencjalnych, a następnie z młodzieżą i osobami starszymi. Z miasta Franciszek odleci do Rzymu, dokąd przybędzie w sobotę rano, 30 lipca. Nuncjusz apostolski w Kanadzie arcybiskup Ivan Jurkovič powiedział Radiu Watykańskiemu, że to "nietypowa podróż, która wiąże się z ogromną odpowiedzialnością". Widać wielką odpowiedzialność wobec opinii publicznej, która niekiedy opiera się na niesłusznych założeniach - dodał. Nie zawsze, jak przyznał, były one "przedstawiane w swojej złożoności".Prawdą jest, że w stosunku do Kościoła wytworzyła się bardzo ciężka atmosfera, jest to wynik pewnych uproszczeń medialnych, z drugiej jednak strony jest to realna odpowiedzialność, która nagromadziła się w ciągu historii - stwierdził watykański dyplomata. Kościół w rzeczywistości jest tylko niewielką częścią tego, co się stało. Trzeba pamiętać o odpowiedzialności spoczywającej na rządzie - oświadczył nuncjusz. Nawiązując do problemów papieża z poruszaniem się abp Jurković zaznaczył, że mimo tych fizycznych ograniczeń Franciszek zdecydował się na tę skomplikowaną podróż. Na terenie Kanady przez 150 lat działało 139 przymusowych szkół dla rdzennych mieszkańców. Były finansowane z federalnego budżetu i ich celem - opracowanym przez rząd Kanady - było "ucywilizowanie" Indian, Inuitów i Metysów. Prowadzenie szkół rząd powierzył kościołom. Kościół katolicki prowadził 60 proc. ośrodków, a protestancki 40 proc. Ostatnie szkoły, przez które przeszło ok. 150 tys. dzieci, zamykano dopiero w latach 90. XX w. W 2015 r. Komisja Prawdy i Pojednania opublikowała raport nt. szkół dla indiańskich, inuickich i metyskich dzieci. Komisja określiła działalność szkół jako "kulturowe ludobójstwo". Raport wymieniał liczbę 4100 dzieci zmarłych w szkołach, tyle można było udokumentować. Komisja miała problemy z dostępem do kościelnych i zakonnych archiwów. Strona centrum badań Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej informuje, że w niektórych szkołach umierało ponad 60 proc. uczniów.