Sprawa dla reportera w ostatnim czasie wzbudza wiele kontrowersji. Tym razem do już długiej ich listy można dopisać kolejną kwestię, bowiem w trakcie ostatniego odcinka zupełnie poważnie posądzano jedną z bohaterek o czary. W studio znalazł się poszkodowany mąż domniemanej czarownicy, który skrupulatnie tłumaczył, dlaczego uważa, że jego żona wyrządza mu zło przy pomocy
Elżbieta Jaworowicz cieszy się niemałą popularnością. Jest bezsprzecznie jedną z najbardziej znanych gwiazd TVP. Teraz okazuje się, że gospodyni "Sprawy dla reportera" nabawiła się problemów zdrowotnych. Elżbieta Jaworowicz od 1983 roku wciela się w rolę prowadzącej program "Sprawa dla reportera". 76-latka regularnie porusza
Fani krytykują: „Profanacja”. Elżbieta Jaworowicz pojawiła się ostatnio w programie „Jaka to melodia”, gdzie zaprezentowała swoje umiejętności wokalne. Występ dziennikarki nie przypadł do gustu telewidzom – „Tego nie da się słuchać. Masakra” – dawali wyraz swojemu niezadowoleniu w sieci. fot. TOMASZ RADZIK/AGENCJA SE
Tymczasem w ostatnim odcinku "Sprawy dla Reportera" Elżbieta Jaworowicz wraz z zaproszonymi gośćmi omawiała temat pani Marii, która wynajmuje dom od pewnej pani doktor. Oprócz tego, że
Jej problemem, po przeczytaniu prasowych artykułów, zainteresowała się dziennikarka Elżbieta Jaworowicz, która wraz z ekipą z programu „Sprawa dla reportera” odwiedziła Lipno. Reporterka nagrywała odcinek w domu pani Katarzyny, teraz mieszkanka Lipna dostała zaproszenie do studia w Warszawie.
Program „Sprawa dla reportera”, którego gospodynią od 1983 r. jest Elżbieta Jaworowicz, często wywołuje spore kontrowersje. W Sobota, 25 listopada 2023r.
Wykonała piosenkę w show „Jaka to melodia?”. Teraz mamy szansę dowiedzieć się, co myślą o tej interpretacji internauci. 76-letnia Elżbieta Jaworowicz jest jedną z najbardziej znanych dziennikarek Telewizji Polskiej. Wszystko za sprawą programu „Sprawa dla reportera”, który prowadzi nieprzerwanie od 1983 roku. Od jakiegoś
Kaszewiak o kulisach pracy z Elżbietą Jaworowicz. Piotr Kaszewiak od dekady zasiada jako ekspert w programie "Sprawa dla reportera". W wywiadzie udzielonym portalowi "Fakt" mecenas zdradził, jak wygląda jego współpraca z Elżbietą Jaworowicz. Specjalista stwierdził, że dziennikarka wykazuje się wyjątkowym profesjonalizmem i
Elżbieta Jaworowicz prowadzi program "Sprawa dla reportera" od 40 lat. Reporterka jest gwiazdą telewizji, ale skrzętnie ukrywa swoje życie prywatne. Cztery lata temu wyszło na jaw, że miała
"Sprawa dla reportera" prowadzona przez Elżbietę Jaworowicz zyskała status programu kultowego. Od jakiegoś czasu cykl staje się znany nie z dziennikarskich interwencji, ale absurdalnych sytuacji, które powtarzają się w kolejnych odcinkach. Ostatnio na antenie pojawił się człowiek, który oskarżył żonę o czary. Sprawę tę potraktowano poważnie.
D8NU91. Trudno uwierzyć, że to się wydarzyło naprawdę. W Telewizji Polskiej znów zabrakło wyobraźni, taktu i zwykłej empatii. "Sprawa dla reportera" to patologia” – komentują internauci. W programie wzięła udział pani Maryna, pochodząca z Ukrainy matka trójki dzieci. Kobieta opowiedziała o swojej niezwykle trudnej sytuacji. Dramat kobiety ciągnął się od lat, kiedy to znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie polski mąż. Para jest w trakcie rozwodu, a mężczyzna nie dopuszcza do kontaktów pani Maryny ze starszymi dziećmi, mimo że zezwolił na nie sąd. Dodatkowo zdaniem matki ojciec nastawia dzieci przeciw niej, wyzywa ją i grozi śmiercią. Pani Maryna twierdzi, że mężczyźnie zależy na dzieciach tylko ze względu na pieniądze. Gdy kobieta ocierała łzy po rozmowie, która z pewnością wiele ją kosztowała, tuż obok występował gwiazdor disco polo. Puentą rozmowy był zatem zapowiedziany przez Elżbietę Jaworowicz występ piosenkarza Pawła Jasionowskiego z zespołu Masters, który w obecności pani Maryny wykonał utwór "Żono moja" o... miłości małżeńskiej. Podczas gdy redaktor Jaworowicz i widownia programu świetnie się bawili, pani Martyna rozpłakała się. Wcześniej ten odcinek programu prowadząca zapowiedziała jako opowieść o... romantycznych żonach i praktycznych mężach. Źródło:
Rząd robi wszystko, by nie podwyższać wieku emerytalnego. Obiecał to seniorom, którzy stanowią przecież sporą część elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. I wygląda na to, że słowa rząd Mateusza Morawieckiego ma zamiar słowa dotrzymać. Emeryci zyskają bowiem kolejne pieniądze. Zatwierdzono kolejne ulgi i dodatki. Tak dobrze beneficjenci świadczeń emerytalnych z ZUS jeszcze nie mieli Obecnie rządzący odwdzięczają się za ich głosy w sposób wręcz ostentacyjny Wdrażane są kolejne zmiany, dzięki którym emeryci zaoszczędzą spore pieniądze Więcej ciekawych artykułów na stronie głównej mPress Zdumieni są nawet dziennikarze serwisu którzy donoszą o kolejnych ulgach i dodatkach dla emerytów. Wiemy, którzy z nich będą mogli skorzystać na najnowszych inicjatywach wdrożonych przez rząd. Co ciekawe, kolejne zmiany działać będą nie na zasadzie przymusu, a suwerennych decyzji uprawnionych do pobierania świadczenia z ZUS. Pieniądze, o jakich przed laty emeryci nie śnili. Kolejne ulgi i dodatki wchodzą w życie Emerytury nigdy nie były świadczeniem, które kojarzyło się z godziwym przychodem. Nie dość bowiem, że ich wysokość pozostawiała wiele do życzenia, to jeszcze były objęte podatkiem. Jak wiadomo, od początku br. osoby przekraczające wiek emerytalny, które jednak wciąż pracują, nie muszą odprowadzać podatku. PIT-u nie zapłacą aż do momentu, gdy przekroczą „kwotę wolną od podatku” – ok. 85,5 tys. zł. A co z tymi, które pracują, lecz jednocześnie chcą już pobierać emeryturę? Dla tych także przewidziano kwotę wolną, lecz już tylko w wysokości 30 tys. zł. – Wówczas mogą wyjść „na plus” w ciągu roku nawet o kilka tysięcy – zauważają dziennikarze portalu Co ciekawe, pieniądze zaoszczędzą nie tylko emeryci zatrudnieni na umowę o pracę. Ulga obejmie bowiem również podejmujących zatrudnienie na umowie zlecenia oraz prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Gorzej mają natomiast ci, którzy praktykowali pracę na umowach o dzieło. Te niestety podlegać będą „normalnemu” opodatkowaniu. Faktem jest natomiast, że naprawdę spory procent emerytów zyska na wdrażanych zmianach. Jedni otrzymają dodatkowe pieniądze w postaci omawianych już wcześniej „trzynastek” i „czternastek”, inni z kolei znacząco zaoszczędzą. Nie masz pieniędzy na koncie? I tak zapłacisz za zakupy. Banki wprowadzą nową funkcję Klienci mBanku, Millennium, ING i Santander będą zachwyceni. W aplikacji zobaczą zaskakującą opcję
„Sprawa dla reportera” od lat budzi niemałe kontrowersje. W ostatnim odcinku programu, którego gospodynią jest Elżbieta Jaworowicz, padło wiele ostrych słów pod adresem matki ciężko chorego chłopca. W ostatnim odcinku „Sprawy dla reportera” opowiedziano historię Eweliny i Przemysława Kopczewskich, którzy są rodzicami 8-letniego ciężko chorego chłopca. Mały Eryk urodził się z bardzo skomplikowaną wadą, niedorozwojem lewej części serca. O problemach ze zdrowiem dziecka para dowiedziała się w 20. tygodniu ciąży. Ostatecznie jednak nie zdecydowali się na zabieg przerwania ciąży. W programie TVP wystąpili po to, aby uzyskać pomoc w zbiórce środków na specjalistyczne leczenie syna w Stanach Zjednoczonych. Żadna klinika w Polsce nie chce się podjąć zabiegu. „Sprawa dla reportera”. Co mówiono o aborcji? Zamiast spokojnej rozmowy, doszło do skandalu. – Ja nie mogę patrzeć na Eryka, bo on cierpi. I temu dziecku bezapelacyjnie trzeba pomóc. Co do tego nie mam żadnych zastrzeżeń – powiedziała w pewnej chwili mecenas Maria Wentlandt-Walkiewicz. Zwracając się do Eweliny Kopczewskiej stwierdziła, że dla dziecka lepiej byłoby, żeby w ogóle się nie urodziło a matka zdecydowała się na aborcję. – Matka, która kocha dziecko, to musi się zastanowić, jaki mu ewentualnie gotuje los. I wie pani co, zastanawiam się, czy jako matka wtedy nie podjęłabym innej decyzji. Bo kocham dziecko i nie chciałabym, żeby na moim dziecku eksperymentowano – tłumaczyła. Gdy matka 8-latka stwierdziła, że nie mogłaby sobie spojrzeć w oczy, gdyby przerwała ciąże, adwokatka zapytała, czy ma sumienie spojrzeć w oczy cierpiącemu dziecku. W dalszej części programu doszło do ostrej wymiany zdań. Goście zaczęli się przekrzykiwać, a przerażona Ewelina Kopczewska doświadczyła ataku paniki. Gospodyni „Sprawy dla reportera” zamiast uspokoić sytuację, zapytała jedynie matki dziecka, dlaczego krzyczy. Czytaj też:Łukasz Kohut kontra Michał Adamczyk. Awantura w studiu TVP
Poważny problem polsko-ukraińskiego małżeństwa sprowadzono w „Sprawie dla reportera” do anegdoty o śledziach. Dramatyczną relację kobiety podsumowano z kolei piosenką disco-polo „Żono moja”, którą Paweł Jasionowski z zespołu Masters wykonał na żywo w studiu TVP. W ostatnim odcinku „Sprawy dla reportera” przedstawiono historię polsko-ukraińskiego małżeństwa będącego w trakcie rozwodu, które walczy między sobą o prawo do opieki nad trójką ich dzieci oraz o kontakty z nimi. Dwójka starszego potomstwa jest pod opieką ojca, natomiast najmłodszy synek został z mamą. Kobieta skarży się, że mąż utrudnia jej kontakty zasądzone postanowieniem sądu. Miejscowa policja też nie może pomóc, ponieważ oboje rodzice mają pełnię praw. Pani Maryna zarzuca mężowi także przemoc seksualną i znęcanie się psychiczne. W zapowiedzi programu TVP wyciągnęło słowa pani Maryny, która skarżyła się że mąż ją zaniedbywał. Ukrainka opowiadała, że na Dzień Kobiet zamiast bukietu róż otrzymała słoik śledzi, ponieważ mąż tłumaczył, że „kwiaty zwiędną a śledzie będzie chociaż mogła zjeść”. „Sprawa dla reportera”. Jaworowicz zachwycona disco-polo Na koniec dyskusji w telewizyjnym studiu pojawił się Paweł Jasionowski z zespołu Masters, który w ramach podsumowania trudnych relacji między małżonkami wykonał utwór Żono moja. Pani Maryna była wyraźnie zakłopotana, a w pewnej chwili się popłakała. Występem disco-polo wyraźnie zachwycona była natomiast Elżbieta Jaworowicz. Gospodyni „Sprawy dla reportera” podrygiwała w rytm muzyki. Płacząca kobieta liczyła na pomoc, zamiast której otrzymała koncert gwiazdy disco-polo. Widzowie nie zostawili na programie TVP suchej nitki. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy od osób oburzonych formą „Sprawy dla reportera” i zachowaniem Elżbiety Jaworowicz. „Z tak dobrego i pożytecznego programu zrobiono kabaret”; „to jest cyrk, a nie poważny program”; „kompletny brak wyczucia, empatii. Teraz to paradokument o patologii dla mas” – pisali komentatorzy. Czytaj też:Wulgaryzm i „szkoła menelskiej rodziny” w programie TVP Info. Prowadzący nawet nie skomentował