Książka Alan Moore's Neonomicon autorstwa Moore Alan, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 93,87 zł. Przeczytaj recenzję Alan Moore's Neonomicon. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze! Tłumaczenia w kontekście hasła "coś poza wodą z bagien" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Masz Gatorade czy coś poza wodą z bagien? You can see how Bagien families moved over time by selecting different census years. The Bagien family name was found in the USA in 1920. In 1920 there was 1 Bagien family living in Rhode Island. This was 100% of all the recorded Bagien's in USA. Rhode Island had the highest population of Bagien families in 1920. Książka Syn Bagien autorstwa Rzewuski Paweł, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 35,37 zł. Przeczytaj recenzję Syn Bagien. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze! Książka Irlandia Jones poszukiwany. Wynurzenia ciała z bagien autorstwa Borkowski Tomasz, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie . Przeczytaj recenzję Irlandia Jones poszukiwany. Wynurzenia ciała z bagien. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze! kszyk, ptak z bagien. łowne ptak z bagien. łowny ptak bagien. łowny ptak z bagien. pospolity ptak z bagien. ptak z bagien i wilgotnych łąk. gad z bagien Florydy. bagienko, bagnisko, topielisko. gleba z bagien. Książka Stworki z bagien i inne historie z lat 1944–1945. Kaczogród autorstwa Barks Carl, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 58,99 zł. Przeczytaj recenzję Stworki z bagien i inne historie z lat 1944–1945. Kaczogród. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze! Tłumaczenia w kontekście hasła "Więc co masz" z polskiego na angielski od Reverso Context: więc co masz Dodaj nowe hasło do słownika. Jeżeli znasz inne definicje pasujące do hasła „owad znad bagien” możesz je dodać za pomocą formularza poniżej. Pamiętaj, aby nowe opisy były krótkie i trafne. Każde nowe znaczenie przed dodaniem do naszego słownika na stałe zostanie zweryfikowane przez moderatorów. Prowadzi Fundację Młodych Liderów, która w ciągu 7 lat działalności zrealizowała 130 projektów społecznych. Wśród nich są Maturalni, która w dobie pandemii p BmTTP. W kwietniu bieżącego roku, oprócz Wielkanocy, celebrowaliśmy drugie wielkie święto – na rodzimym rynku komiksowym premierę miał pierwszy tom Sagi o Potworze z Bagien. Seria ta ukazywała się oryginalnie w Stanach w latach 1982-1999, ale szczyt jej popularności przypadał na okres 1983-1987, kiedy to, począwszy od zeszytu 20, pałeczkę przejął młody Alan Moore. Znany wówczas przede wszystkim z V jak Vendetta oraz Miraclemana scenarzysta dostał od DC niebywałą szansę zaistnienia za oceanem. I skrzętnie ją wydanie nie jest pierwszym podejściem Egmontu do Swamp Thinga. W 2007 roku rodzimy wydawca zdecydował się bowiem na opublikowanie Sagi w ramach kolekcji Obrazy Grozy. Była to jednak edycja niepełna. Tym razem otrzymujemy kompletny run Brytyjczyka, zamknięty w trzech tomach. Ostatni z nich ukaże się pod koniec napiszę o samym komiksie, warto zaznaczyć, że ostatnio wokół bohatera wykreowanego przez Lena Weina dzieje się bardzo dużo. I to dużo dobrego. Dopiero co zapowiedziano serial zatytułowany Swamp Thing, na którego premierę trzeba będzie jednak poczekać co najmniej do 2019 roku. Ma on być dostępny na powstającej platformie cyfrowej DC Universe. W maju 2017 NetherRealm Studios wydało kontynuację świetnej gry Injustice: Gods Among Us, gdzie Dr. Alec Holland jest grywalną postacią posiadającą własny storyline. Cztery miesiące wcześniej pojawił się również w animowanym filmie Justice League Dark u boku Batmana, Green Lanterna i Wonder Woman. Należy nadmienić, że nie są to jedyne występy Potwora z Bagien w pop mediach. Szczyt popularności stwora przypadał na lata 80., gdy – oprócz wznowienia na kartach komiksu – dwukrotnie przeniesiono jego przygody na duży ekran oraz 90., gdy doczekał się własnego serialu, gry i czy może bardziej trafne byłoby określenie “czym”, jest właściwie tytułowy Potwór z Bagien? W wyniku nieszczęśliwego wypadku, którego przyczynami są między innymi chemikalia i mokradła (stara szkoła!), Dr. Alec Holland przeobraża się w tytułowe roślinne, antropomorficzne monstrum rezydujące na moczarach. Broni on swego terytorium oraz Matki Natury przed niebezpieczeństwami, a ludzkości przed nadnaturalnymi zagrożeniami. Czasem staje przeciw nim w towarzystwie takich sojuszników jak John Constantine czy Demon Etrigan. Swamp Thing jest też członkiem Mrocznej Ligi Sprawiedliwości, gdzie – oprócz wyżej wymienionych – walczy u boku Deadmana, Zatanny czy Frankensteina. Przy czym warto wspomnieć, że postać ta miała więcej niż jedno wcielenie, a Holland, choć najbardziej popularny, jest tylko jednym z ciekawa historia wiąże się z powstaniem bohatera. W lipcu 1971 roku, za sprawą Lena Weina i Berniego Wrightsona, Potwór z Bagien zadebiutował na łamach 92 numeru antologii House of Secrets. Nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego, gdyby nie stało się to ledwie dwa miesiące po ukazaniu się pierwszego zeszytu periodyku Savage Tales. To właśnie wtedy przedstawiono światu Man-Thinga. Dr. Theodore Sallis stał się nim wskutek wypadku, uwzględniającego chemikalia i mokradła. Brzmi znajomo? To jeszcze nic. W tamtym okresie jeden z twórców marvelowskiej postaci, Gerry Conway, dzielił mieszkanie z Lenem Weinem. Jakby zbiegów okoliczności było mało, Wein pracował przy powstającej w tamtym czasie drugiej części opowieści o Man-Thingu. Wbrew pozorom nie tak łatwo rozstrzygnąć, kto od kogo zżynał pomysły, gdy pod uwagę wziąć, iż cykl wydawniczy w Stanach trwa około 3-4 miesięcy. Faktem jest jednak, że Marvel rozpatrywał możliwość pozwania DC względem naruszenia praw autorskich, do czego ostatecznie nigdy nie doszło. Możliwe powody są dwa. Oficjalnie Dom Pomysłów uznał, że skoro moce i cechy obu bohaterów znacząco się od siebie różnią, nie ma sensu brnąć w sądowe batalie. Mimo wszystko bardziej prawdopodobna jest druga teoria. Otóż blisko 30 lat przed powstaniem obu herosów Harry Stein i Mort Leav opublikowali historię, w której podczas I Wojny Światowej niemieckiego asa przestworzy zestrzelono nad polskim bagnem. Lotnik nie zginął, lecz z czasem przeobraził się w kreaturę. W ten sposób narodził się The Heap, przypuszczalne źródło inspiracji Conwaya i Weina. Nic więc dziwnego, że Marvel ostatecznie nie podjął żadnych kroków prawnych przeciwko DC. Uff, co za historia! Co ciekawe, w późniejszych wcieleniach Swamp Thinga często wykorzystywano motyw strąconego pilota jako moment narodzin superbohatera. Z kolei mniej u nas popularny Man-Thing w 2005 roku także doczekał się ekranizacji, niestety w naszpikowanym bieda-efektami fabularnym potworku. Heap natomiast był kilkakrotnie reaktywowany, błąkając się po rozmaitych wydawnictwach, ostatecznie lądując w Image, gdzie walczył ze jednak wszelkie dygresje na bok i wróćmy do głównego tematu. Pierwszy tom Sagi o Potworze z Bagien rozpoczyna numer 20, w którym Moore zamyka wątki rozpoczęte przez poprzedniego scenarzystę, Martina Pasko. Właściwa akcja zaczyna się od zeszytu 21, gdzie z czasem dowiadujemy się szczegółów dotyczących genezy postaci oraz tego, czym tak naprawdę się stała. Mierząc się twarzą w twarz z trudną do udźwignięcia tajemnicą swoich korzeni, Potwór z Bagien stanie przed rozterkami natury egzystencjalnej. Zmusi go to do zadania sobie pytań kwestionujących jego tożsamość i sens istnienia. Na swej drodze spotka potężnych wrogów w osobach Floronic Mana oraz odwiecznego nemesis – Arcane’a. Z pomocą przyjdą mu jednak nieoczekiwani sprzymierzeńcy w postaci Demona Etrigana, Spectre czy nie jeden raz spotkaliście się z opinią o genialności Sagi o Potworze z Bagien. Żadna nowość. Praktycznie wszystko, co wychodzi spod rąk Moore’a, słusznie okrzykiwane jest arcydziełem. Nie inaczej jest w tym przypadku. Warto jednak napisać dlaczego. Po pierwsze, autor dokonał niewyobrażalnych zmian w cyklu. Właściwie wywrócił go do góry nogami, co spowodowało prawdziwe trzęsienie ziemi w kanonie. Po drugie, psychologicznie rozbudował i zgłębił postaci, co w przypadku głównego bohatera zaowocowało dekonstrukcją tyleż metaforyczną, co dosłowną, jednocześnie kwestionując sens jego egzystencji. Po trzecie, wraz z zeszytem nr 29 postanowiono zrezygnować z autocenzury CCA (Comics Code of Authority), dzięki czemu scenarzysta miał ograniczone jedynie własną wyobraźnią pole do popisu. W tamtych czasach to ewenement. Krok ten nie był jednak aż tak ryzykowny, jak to się mogło wydawać, bowiem Sagę i tak przeznaczono dla dorosłych i to głównie oni po nią sięgali. Bez wątpienia to ukłon w kierunku autora i spory kredyt zaufania ze strony DC. Z drugiej strony, komiks sprzedawał się świetnie, więc łatwiej było podjąć decyzję o podążaniu w kierunku wyznaczonym przez Moore’a. W miejsce Comic Code’u serię oznaczono po prostu jako sophisticated suspense, by odróżnić ją od materiału dla młodszych prezentuje się strona graficzna dzieła. Pozorna niedbałość rysunków Bisette’a i Totlebena potrafi zaskoczyć dużą ilością szczegółów, zwłaszcza gdy wziąć pod lupę detale anatomii Hollanda. Charakterystyczne cieniowanie, rozmyte kontury i specyficzna kreska stały się ich znakiem rozpoznawczym, tworząc styl, z którego rzesze czytelników kojarzą Swamp Thinga. Panowie doskonale poradzili sobie z ujęciem emocji bohaterów. Przerażone twarze czy wykrzywione w demonicznych grymasach lica doskonale odzwierciedlają strach i szaleństwo. Dzięki temu czuć wprost bijącą z opowieści, wszechobecną grozę i niepokój. Mimo to mam wrażenie, że niektóre plansze momentami wydają się zbyt puste, i to nawet biorąc pod uwagę wypełnienie kolorem. Myślę, że większa ilość czerni w kadrach pomogłaby w budowaniu mrocznego temat Sagi o Potworze z Bagien można by jeszcze napisać dużo, a konkluzja i tak zawsze będzie ta sama – należy bezzwłocznie zaopatrzyć się we własny egzemplarz tego komiksu. Mamy tutaj do czynienia z prawdziwą perełką – jest to kanon i wręcz nie wypada go nie znać. Głównie ze względu na to, jak perfekcyjnie Moore przeprowadził dekonstrukcję bohatera i jak napisał go na nowo, wprowadzając rewolucję nie tylko w cyklu, ale i w całym medium. Tak ogromne piętno na nim odcisnął. Sagę doceniono wielokrotnie, wyróżniając ją Nagrodą Kirby’ego (przekształconą później w Nagrodę Eisnera) – w 1985 za najlepsze pojedyncze wydanie, w 1985 i 1986 za najlepszy scenariusz oraz w latach 1985-87 za najlepszą ciągłą serię. Serię, która doskonale wytrzymała próbę czasu, nie tracąc ze świeżości ani krzty. Co nie jest znowu tak oczywiste, jeśli weźmiemy pod uwagę, że została napisana ponad 30 lat temu. Zbiorcze wydanie ukazało się w Stanach pierwotnie jako TPB w 2012 roku, w sześciu księgach. Jakże się cieszę, że Egmont postanowił wskrzesić Potwora i zrobił to z fasonem – w twardej okładce i podwójnych tomach. Naprawdę, nie mogło być lepiej. Powrót w prawdziwie godnym W SKLEPACHSZCZEGÓŁY:Tytuł: Saga o Potworze z Bagien tom 1 Wydawnictwo: Egmont Autorzy: Alan Moore, Stephen Bissette, John Totleben Typ: komiks grozy Data premiery: 2018 Liczba stron: 432 - Jesteś pewien, że nikt jej tutaj nie znajdzie? – powiedział ciemnowłosy chłopak chowając zabłocone ręce do kieszeni. - tak! Nikt tutaj nie chodzi a z resztą, nawet jakby ją tutaj znaleźli to co z tego? Nie masz szans żeby wiedzieli, że to my – blondyn wbił łopatę głęboko w ziemię, wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, odpalił jednego i głęboko się zaciągnął. Popatrzał na towarzysza, wiedział, że puszczają mu nerwy, za bardzo się denerwował, bał się, że idiota się komuś wygada jednak miał nadzieję, że nie będzie musiał pozbywać się kumpla tak jak tej szmaty, którą przed chwilą zakopali gdzieś na bagnach. - możemy już wracać? – ciemnowłosy chłopak pozbierał narzędzia i schował je do czarnego worka, zawiązał i zarzucił sobie na plecy. - ta – powiedział drugi rzucając niedopałek na ziemię. - myślisz ty czasem?! Chcesz żeby dorwali cię przez głupiego peta? – chłopak podszedł i schował papierosa do kieszeni. * * * Nina obudziła się o rano, cos nie pozwalało jej zasnąć. Całą noc dręczyły ją koszmary, że została zakopana w ziemi, głęboko w czarnym, paskudnym błocie. Widziała jak ludzie nad nią powoli zakopują ją, rzucając jej ziemię na twarz, w końcu nic nie widziała. Nie mogła się poruszyć, jej ciało było sparaliżowane, a może była martwa? Wstała i poszła do łazienki. Rodzice dawno już wyszli do pracy, ona nie musiała iść do szkoły, były wakacje. Nie lubiła wakacji, spędzała je zawsze samotnie w domu lub w ogródku, nie miała znajomych i nie chciała nikogo poznawać, ale ostatnio coś się wydarzyło. W sklepie podszedł do niej ciemnowłosy chłopak, przyglądał się jej przez dłuższy czas aż w końcu do niej podszedł. - Cześć, jestem Tom – uśmiechnął się szeroko. Miał równe białe zęby, bladą cere i czarne włosy zachodzące na oczy. - Hey – powiedziała cichutko. - Jesteś Nina. Prawda? – znowu się uśmiechnął. Dziewczyna poczuła, że się zaczerwieniła, spuściła na dół głowię. Stali tak przez dłuższą chwilę w milczeniu. Jednak chłopak nie wyglądał na skrępowanego, wprost przeciwnie, był pewny siebie - Może miałabyś trochę czasu? Zapraszam cię na kawę do CoffeeCeer. - Emm…mmm, pewnie – w końcu odważyła się spojrzeć na niego. Miał cudowne brązowe oczy, szeroki uśmiech, jednak było w nim coś tajemniczego, coś czego nie rozumiała. Poszła do kuchni, zaparzyła sobie herbatę i siadła. Miała jeszcze 4godz do spotkania z Tomem. Nie wiedziała jak się ubrać, jak pomalować. Nigdy nie chodziła na randki. A może to nie była randka? * * * Spotkali się w kawiarni. Tom siedział już i czekał na nią. Przed samym wejściem miała ochotę uciec, spanikowała, nie wiedziała co robić, jak się zachowywać. Jednak jej obawy zniknęły po 10min spędzonych z czarnowłosym chłopakiem. Był wychowany, kulturalny i nie pozwalał na to aby zapadła między nimi niezręczna minuta ciszy. - Masz siostrę? – wypytywał. - nie mam, jestem jedynaczką. - A twoi rodzice? - rzadko bywają w domu, pracują cały dzień i noc na pogotowiu ratunkowym, nie często ich widuje. - wiesz co? Ja już musze się zbierać, muszę pomóc motor naprawić koledze – powiedział. Wstał podszedł do dziewczyny, pocałował ją w policzek i wyszedł. Nina siedziała jeszcze chwilkę zastanawiając się czym go spłoszyła. Jednak po chwili przyszedł do niej sms a którym Tom napisał, że niebawem się spotkają. Uśmiechnięta poszła do domu. Była dopiero Poszła do ogrodu poczytać książkę jednak jej myśli krążyły jedynie wokół Toma. Znała go krótko, ale czuła się jakby wiedziała o nim wszystko, był przystojny a co najważniejsze akceptował jej odludny tryb życia. * * * - Jak tak chłopie? – Powiedział blondyn wycierając ręce ze smaru w szmatkę. - Idealna – Tom uśmiechnął się szeroko – Ale trzymaj się planu. - Kiedy się widzicie? - Dzisiaj wieczorem, ale nie dzisiaj Rusty – jednak blondyn się skrzywił, ale pokręcił twierdząco głową i wrócił do naprawiania motoru. * * * Nina dostała sms’a w którym Tom chciał się z nią spotkać dzisiaj wieczorem. Nie potrafiła odmówić. Spotkali się wieczorem nad jeziorem. Siedzieli aż do świtu rozmawiając ze sobą, śmiejąc się i wygłupiając, gdy wróciła do domu był szczęśliwa, wiedziała, że się zakochała. Była pewna, że Tom również, na każdym kroku okazywał jej jak bardzo mu na niej zależy. Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Pewnego upalnego dnia Tom wpadł na jego zdaniem wspaniały pomysł. - Może chciałabyś udać się ze mną i z moim kumplem Rustym na bagna? On zdaje do szkoły ornitologicznej i musi zrobić parę zdjęć dzikich gęsi – Nina nie zastanawiała się ani chwili, zgodziła się od razu. * * * Trójka znajomych wybrała się na bagna. Było to ponure miejsce, w którym trzeba było chodzić wyznaczonymi Ścieszkami aby nie ugrzęznąć w bagnie, a co najgorsze aby w nim nie utonąć. Tom i Nina szli za rękę, przed nimi szedł Rusty z aparatem. Po 30 min wyszli na bagnistą polankę. Usiedli na kłodach. Rusty wyjął z plecaka piwa. - Chcesz? – zapytał podając jedno Ninie. Dziewczynie wstyd było przyznać się do tego, że nigdy jeszcze nie piła więc wzięła jedno, jednak po jednym łyku wypluła wszystko na ziemię. Chłopcy zaczęli się śmiać ale nie skomentowali tego. Po godzinie przed nimi zrobiła się sterta wypitych puszek. - Kiedy wracamy? – powiedziała, gdy zauważyła, że zaczyna się ściemniać. - Spokojnie kochanie, z nami nic ci nie grozi – Tom przytulił ją do siebie i szeroko się uśmiechnął. Nina nie chciała tu dłużej siedzieć, ale nie znała drogi powrotnej. Nie chciała znaleźć się sama w środku bagien jak całkowicie się ściemni więc cierpliwie czekała. - Chyba słyszę gęsi! – powiedział Rusty, chwycił aparat i pobiegł w głąb lasu. - To zostaliśmy sami – Powiedział Tom i pocałował ją. Czuła od niego alkohol, wiedziała, że jest pijany. Jego ręka zatrzymała się na jej piersi, po chwili zaczęła wślizgać się pod bluzkę. - Nie! – zaprotestowała dziewczyna – Chodźmy stąd! - No weź przestań. Tyle czasu tolerowałem twoje aspołeczne zachowanie, że teraz jesteś mi coś winna! - Jesteś kompletnie zalany! – jednak chłopak zaczął się śmiać. Wtedy Nina poczuła potworne uderzenie na głowie. * * * Dziewczyna ocknęła się. Na dworze było całkowicie ciemno, jednak przed nią stały dwie postacie z latarkami, dyskutowali o czymś. Chciała się ruszyć ale nie potrafiła, miała związane ręce i nogi. Jej szamotanina przerwała dyskusję ludzi przed nią, podeszli do niej. To był Tom i Rusty. - Obudziłaś się kochanie – Tom uśmiechnął się szeroko, chwycił ją za włosy i pocałował w usta. - Czego chcecie ode mnie? Wypuścicie mnie! – po jej policzkach zaczęły płynąć łzy. - Mało domyślna dziewczyna – Rusty wpadł w histeryczny śmiech. Rzucił na ziemię worek który miał na plecach i wysypał jego zawartość. Wewnątrz były dwie łopaty, nożyce do żywopłotu, śrubokręty i niewielka piła. Chłopak wyjął z kieszeni coś jeszcze, to była zapalniczka. Odpalił papierosa. - Tom? – Nina płakała – Wypuść mnie! Proszę – chłopak jedynie spojrzał na dziewczynę, zmarszczył brwi i odszedł. Nina nie wiedziała co się dzieję, nie wiedziała dlaczego siedzi na ziemi związana a te dwa gnoje nie chcą ją wypuścić. Nie wiedziała czego od niej chcą. Widok łopaty zamroził jej krew w żyłach. Rusty wrócił, popatrzał na dziewczynę i nagle zgasił papierosa na jej ramieniu. Zaczęła krzyczeć z bólu. Wtedy poczuła potworne ukłucie w kolanie. Tom wbijał jej gwoździe w kolana. - Nikt cię tutaj nie usłyszy – powiedział wyrzucając resztkę papierosa – więc krzycz do woli. Czuła ciepłą ciecz spływającą jej z kolana w dół, krew! - Miesiąc męki z tobą i w końcu dostaniemy to co chcemy! - Co chcecie!?!?! – krzyczała – Co chcecie ode mnie?!?!?! - Zabić – Rusty powiedział to jakby to było coś normalnego w świecie – Zobaczyć jak to jest zamordować kogoś, jakie to uczucie. Nie masz nikogo bliskiego, rodzice się tobą nie interesują więc nikt przez najbliższy czas nie będzie cię szukał, a jak zaczną to bagna cię wchłoną tak głęboko, że nikt już nigdy cię nie znajdzie. Tom wyciągnął mało piłę, chwycił jej najmniejszy palec i zaczął go piłować. Nina krzyczała z bólu, wiedziała, że póki nie umrze z bólu to oni nie dadzą jej spokoju, będą się nad nią znęcać, sprawiać jej kolejny fizyczny ból, jak sadyści, których bawi widok umierającego człowieka, jego twarzy wykrzywionej w bólu. Nie chciała dać im tej satysfakcji, zacisnęła usta, zamknęła oczy i starała się przezwyciężyć nasilający się ból. - Co jest?! – zdenerwował się Tom. Chwycił nożyce do żywopłotu i odciął jej całą dłoń. Nina jednak zacisnęła jeszcze bardziej usta, wiedziała, że to koniec, że się wykrwawi zanim ktoś udzieli jej pomocy. Położyła się na ziemi, zwinęła w kulkę i starała się nie krzyczeć. Może była słaba fizycznie ale psychicznie starała się pokonać ból. - Krzycz mała! – Rusty uderzył ją w twarz, jednak jej głowa odleciała tylko bezwładnie w tył. Poddała się, niech robią z nią co chcę, tylko błaga żeby szybko skończyły się jej męki – Wtedy poczuła uderzenie w szczękę. Rusty kopnął ją w twarz. Poczuła teraz krew w ustach, wypluła zęby na ziemię. Kolejny kopniak w plecy. Mordercy byli bezlitośni, kopali ciało nawet wtedy gdy klatka piersiowa dziewczyny przestała się unosić. Wiedzieli, że już nie żyję ale wyładowywali na tych martwych zwłokach cały swój gniew, całą nienawiść do tej kupy zakrwawionego mięsa. * * * Słońce powoli wychodziło zza horyzontu. Bagna które w nocy były całkowicie czarne, mroczne i nie przyjazne zaczęły odkrywać dopiero teraz swój przyjazny urok. Drzewa, które w nocy wyciągały swoje szpony w kierunku kogoś kto zabłądził, teraz wydawały się przyjazne, okryte zielonymi listkami i drobnymi białymi kwiatkami. Mokra ziemia, która mogła wciągać ludzi, teraz pokryta była mchem na którym rosła wysoka do pasa trzcina. Cała nocna parad huczących złowrogo sów teraz spała gdzieś w ukryciu. Słychać było jedynie ćwierkanie małych i przyjaznych ptaków. To co działo się w nocy na bagnie wydawało by się teraz nie do pomyślenia, stało się tajemnicą tego miejsca, sekretem nocy. "Potwór z bagien": fabuła W mieszkańców miasteczka Marais w Luizjanie uderza tajemnicza choroba. W celu zbadania sprawy na miejsce zostaje wysłana pochodząca stamtąd śledcza Abby Arcane (Crystal Reed). W szpitalu kobieta spotyka biologa Aleca Hollanda (Andy Bean), który uważa, że pojawienie się śmiercionośnego wirusa może być związane z jego pracą naukową na bagnach, którą wykonywał dla potężnego biznesmena Avery'ego Sunderlanda (Will Patton)… "Potwór z bagien": obsada W serialu "Potwór z bagien" wystąpili: Crystal Reed ("Kocha, lubi, szanuje"), Andy Bean (serial HBO "Tu i teraz"), Will Patton ("Armageddon"), Virginia Madsen ("Dziewczyna w czerwonej pelerynie"), Derek Mears ("Piątek 13-go"), Henderson Wade (serial "Riverdale"), Jennifer Beals (serial "Słowo na L") oraz Maria Sten i Jeryl Prescott. "Potwór z bagien": zwiastun Rolę producentów wykonawczych pełnili: James Wan (Aquaman), Mark Verheiden (Battlestar Galactica, Constantine), Gary Dauberman (filmy To oraz Annabelle), Michael Clear (Zakonnica, Annabelle: Narodziny zła) oraz Len Wiseman (Lucyfer, filmy z serii Underworld). Serial zrealizowany został na podstawie postaci DC stworzonych przez Lena Weina oraz Berniego Wrightsona. "Potwór z bagien" wyprodukowany został przez Atomic Monster we współpracy z Warner Bros. Television. Serial "Potwór z bagien" ("Swamp Thing") dostępny jest w HBO GO od 8 listopada. Do serwisu od razu dodany został cały sezon produkcji, która liczy 10 odcinków. „- ... detoriubus nostris et Ne nos inducas in tentatione, sed libera nos a Malo – szepcze Ktoś ty?!Cisza. Idzie na nas. Koń, jakby ktoś mu szaleju podał, znów wierzga i rży. Coś idzie i Ktoś ty?!”Po lekturze niektórych książek w głowie pozostaje mętlik. Sami zadajemy sobie pytanie, co właściwie sądzimy o danym tytule? Czy nam się spodobał? Czy było to przyjemne zaskoczenie, czy raczej przykre rozczarowanie? Jak napisać recenzję danej powieści, gdy sami nie do końca jesteśmy pewni naszych odczuć?Takie właśnie myśli kłębiły mi się w głowie po przeczytaniu najnowszej książki Pawła Rzewuskiego pod tytułem „Syn bagien”. Autor jest znanym historykiem. Czytelnikom dał się już poznać z kilku publikacji, w których opisywał różne aspekty historii II RP. Tym razem wkroczył na nowy dla siebie teren. W pewnym sensie można więc powiedzieć, że „Syn bagien” jest jego powieściowym autor wypadł w zupełnie nowej dla niego formie? O czym jest powieść Pawła Rzewuskiego? Akcja rozpoczyna się na wiosnę roku 1937. Kapitan Maurycy Jakubowski, pełniący służbę w słynnym Oddziale II Sztabu Generalnego, zostaje wezwany przez przełożonych na rozmowę. Ze zdziwieniem zauważa, że za biurkiem siedzi sam premier. Bez trudu domyśla się więc, że został wezwany w niezwykle ważnej i delikatnej sprawie. Okazuje się, że na Polesiu zaginął jego przyjaciel, również pracownik kontrwywiadu. Jakubowski zostaje więc wysłany na miejsce, aby tam poznać trafia na Polesie, niezwykłą krainę w II RP. Szybko orientuje się, że jest to miejsce tajemnicze, rządzące się swoimi prawami. Zupełnie niepodobne do Warszawy. Wszyscy wypowiadają tu z bojaźnią jedno imię: wojewody Kostka-Biernackiego. Na Polesiu rządzi on twardą ręką i biada temu, kto odważy mu się sprzeciwić. Czy jednak może być prawdą to, co gadają miejscowi? Czy wojewoda istotnie zaprzedał swą duszę diabłu? Czy to on ma coś wspólnego z serią tajemniczych zaginięć i okrutnych morderstw, które wstrząsają całą okolicą?Kapitan Maurycy Jakubowski szybko orientuje się, że nie jest mile widzianym gościem. Jedni widzą w nim urzędnika z Warszawy, który potrafi tylko teoretyzować. Inni nie chcą z nim rozmawiać, tłumacząc to tym, że i tak nie zrozumie. Czy Maurycy odnajdzie się w gąszczu ludowych wierzeń, przesądów i guseł? Czy będzie umiał sprytnie poruszać się w labiryncie miejscowych układów i zależności? Czy będzie wiedział, komu zaufać a kogo się obawiać? Wreszcie, czy odkryje prawdę i odnajdzie zaginionego przyjaciela? Okoliczności są dalece niesprzyjające. Gdy dodamy do tego wszystkiego piękne kobiety, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej.„Syn bagien” to nie jest łatwa powieść. Powiem szczerze, że momentami nużyła mnie ta książka i miałem ochotę odłożyć ją na półkę. Jednak w pewnym momencie, gdy akcja przyśpiesza, to ciągnie ona za sobą również czytelnika chcącego poznać rozwiązanie zagadki. Paweł Rzewuski głównym bohaterem swojej powieści uczynił tak naprawdę miejsce, w którym rozgrywa się akcja. Wszystkie inne postaci są tylko tłem na scenie, jaką jest ten tajemniczy region. Polesie z książki to świat zupełnie inny od tego, jaki zna Jakubowski. Tamtejsi mieszkańcy są ludźmi nie identyfikują się z żadną narodowością. Mocno podkreślają, że są po prostu „tutejsi”. Ogromną rolę w ich życiu odgrywają lokalne wierzenia i przesądy. Śmiało można powiedzieć, że Polesie to miejsce, gdzie cywilizacja jeszcze nie jest w tej powieści także coś irytującego. Liczne sny i wizje, których doświadcza Maurycy, zaburzają ciągłość akcji i wymagają od czytelnika maksymalnej uwagi. Moim zdaniem jest ich po prostu za dużo. Także relacje kapitana z miejscowymi kobietami – cóż, ich opis pozostawia wiele do życzenia. Autor chyba nie chciał ostatecznie napisać powieści erotycznej?Podsumowując, jest to powieść niełatwa do ocenienia. Duży plus za miejsce akcji. Polesie zostało popisane niczym jakaś mityczna kraina, a nie jedna z prowincji II RP. Jednak sama fabuła mogłaby być nieco bardziej spójna i tym samym łatwiejsza dla przeciętnego czytelnika. Oceniam na sześć gwiazdek, uznając, że to najbardziej wyważona Sobański